Kategorie
Klan

Zamówiona laurka dla Tulipskiego


„Napisałabyś w końcu o mnie coś miłego a nie ciągle drzesz łacha” – powiedział Tulipski, wprawiając mnie w osłupienie.

Nie mam pojęcia, skąd w jego głowie zrodziła się taka interpretacja mojej twórczości, bo nie trzeba czytać między wierszami, by zrozumieć, jakim źródłem inspiracji jest dla mnie ten człowiek i jaka jestem dumna, że moim Tulipskim jest właśnie Tulipski.

Ale niech będzie. Jako dowód w sprawie postanowiłam napisać co poniżej i słuchajcie uważnie, bo nie będę tego więcej powtarzać.

Tulipski jest człowiekiem wielu talentów. Wyremontuje dom, ugotuje, zatańczy, zagra na każdym instrumencie i generalnie nie ma takiej rzeczy, której by nie potrafił. O tym, że jest nieziemsko przystojny i obdarzony niezwykłą charyzmą nie będę nawet wspominać. Gdy wchodzi do mięsnego, rozkładają czerwony dywan, a jak wychodzi z cukierni to właścicielka ze łzami w oczach dokłada mu gratisowe pączki i kruche ciasteczka. No, mężczyzna ideał.

Tulipski ma również pasję. A jest nią dobrej jakości dźwięk.

Sekretem udanego związku z audiofilem jest pogodzenie się z tym, że do końca życia będziesz musiała udawać zachwyt nad nową jakością brzmienia domowego sprzętu po tym jak rzeczony audiofil wymienił jakiś kabel i nie słyszysz żadnej różnicy. To mam ogarnięte i opanowane do perfekcji. Ostatnio zostałam jednak postawiona w zupełnie nowej sytuacji, bo Tulipski na przynoszeniu i podpinaniu sprzętów nie poprzestał. Postanowił robić je sam.

Nasz świeżo przemeblowany salon wypełnił się urządzeniami nieznanego mi przeznaczenia, a ja muszę bez końca wysłuchiwać o jakichś kondensatorach, odpowiedziach impulsowych, wyższych harmonicznych i prostowaniu prądu. Czekam tylko aż zaproponuje, by przerobić naszą sypialnię na komorę odsłuchową.

I wiecie co? Chętnie na ten pomysł przystanę pod warunkiem, że zabierze tam wszystkie swoje szpeje, zamuruje drzwi i zostawi małe okienko, żebym czasem mogła na niego popatrzeć i przypomnieć sobie, jaki jest idealny.


Powyższy wpis został oryginalnie opublikowany na moim Instagramie w czasach, kiedy myślałam, że będę pisać o modzie i że pisanie na Instagramie to dobry pomysł. Wrzucam go w oryginale i z pierwotną datą publikacji, bo tak mi się podoba.


Opcja dla introwertyków: jeżeli napisanie komentarza znajduje się na granicy Twojej strefy komfortu, możesz wybrać reakcję, która najlepiej oddaje Twój stan po przeczytaniu tego tekstu. Szybko, wygodnie i anonimowo. Nie dowiem się, że to Ty. Chyba że się dowiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *